13 stycznia 2015

[Gazeta Wyborcza] Gdzie jest Joanna? Od miesiąca nie dała znaku życia

31-letnia mieszkanka Siedlec wyszła z domu tylko na chwilę. Nie wróciła do dziś. Szukają jej bliscy, policja i prywatny detektyw.

Joanna Kałabun wyszła z domu w sobotę 13 grudnia po godz. 15. Nie zabrała dokumentów ani komórki. To miały być szybkie zakupy w oddalonej o 500 metrów Galerii Siedlce. Z nagrań z kamer monitoringu wynika, że szła w kierunku centrum handlowego, ale nie dotarła do celu. Właśnie mija miesiąc od jej zaginięcia. Wciąż nie wiadomo, co się stało.

- Nie mamy żadnych wiadomości. Żadna z wersji wydarzeń nie została potwierdzona bądź wykluczona – mówi Sylwia Bujak, siostra zaginionej. – Bardzo kocham moją siostrę i jestem przerażona na myśl o tym, co mogło ją spotkać. Na Siedlce padł cień strachu. Świadomość, do jakich okrucieństw są zdolni ludzie w naszych czasach, działa paraliżująco. Mimo wszystko razem z rodziną i przyjaciółmi wierzymy, że moja siostra nadal żyje – podkreśla.

Bliscy Joanny Kałabun oplakatowali całe Siedlce z komunikatami o zaginięciu i prośbą o pomoc w jej odnalezieniu. Przeszukali tereny zielone w Siedlcach, piwnice w okolicy, w której mieszkała, a także schroniska dla kobiet w Siedlcach i Warszawie. O sprawie pisały lokalne media. Śledztwo prowadzi policja, poszukiwaniem Joanny zajmuje się też prywatny detektyw. I nic.

Joanna Kałabun ma 31 lat. W dniu zaginięcia była ubrana w ciemnoniebieską kurtkę, czarne legginsy, szarą czapkę i buty trapery. Osoby, które mają wiedzę o zaginionej, proszone są o kontakt z policją pod nr. 112 albo 997 lub z fundacją Itaka, która zajmuje się poszukiwaniem osób zaginionych, tel. 22 654 70 70 lub 801 24 70 70.
Piotr Machajski 2015-01-13
Źródło: m.wyborcza.pl